Marcin Zdrojewski - wyprawa do azji południowo-wschodniej, azja południowo-wschodnia, chiny, wyprawa do chin, podróż do chin, wietnam, wyprawa do wietnamu, podróż do wietnamu, laos, wyprawa do laosu, podróż do laosu, relacja z wyprawy, zapiski z wyprawy, zapiski z podróży, wyprawa do azji, podróż do azji, Phantasma, Manayupa, 2008  
Niniejsze zapiski z wyprawy dedykuję mojej żonie - Agatce.
Polecam:
Phantasma - packshot, sesje zdjęciowe, fotomontaż
Wprowadzenie:
Dwudziestego czwartego października roku Pańskiego 2008 rozpocząłem 47 dniową wyprawę do Azji południowo-wschodniej. Wszystko zaczęło się nieco wcześniej, bo w sierpniu 2008, kiedy to z żoną i przyjaciółmi wyruszyliśmy na wyprawę organizowaną przez naszego znajomego - Jurka Arsobę. Celem było doświadczenie zaćmienia słońca na ałtajskim stepie (Syberia). Tam miałem okazję lepiej poznać Jurka i okazało się, że obojgu nam bliski jest podobny sposób podróżowania, czyli: plecaki, improwizacja, przygoda, dopasowywanie planów do sytuacji i stronienie od "turystyki stosowanej". Po wyprawie Jurek zaproponował mi pomoc przy organizacji jego kolejnego wypadu zaćmieniowego, tym razem do Chin - więcej o tej i innych wyprawach, można dowiedzieć się na autorskiej stronie Jurka, pod adresem: www.arsobatravel.pl
Przeróżne okoliczności przyrody, układ gwiazd i wyrozumiałość mojej małżowinki pozwoliły mi na tak długi wyjazd.

Jurek rozpoczął swą wyprawę od Kamczatki - mieliśmy spotkać się w Pekinie, by wspólnie kontynuować podróż na południe przez Chiny, Wietnam, Kambodżę, Laos i Tailandię, po czym ja miałem wrócić do kraju, a Jurek zakończyć wyprawę na Filipinach. Nasze losy potoczyły się nieco inaczej, niemniej bezapelacyjnie i wielokrotnie dostarczyły mi tego, czego szukam podczas każdej wyprawy - przygody.
W trakcie podróży starałem się prowadzić zapiski z każdego dnia. W Azji byłem po raz pierwszy, więc moje odczucia są bardzo subiektywne, na co z góry uczulam.

Manayupa
Skutki pożądane:
- przygoda,
- feria barw,
- zakwasy,
- burza smaków i zapachów,
- feng-shui,
- dreszczyk emocji,
- kaczka po pekińsku i ryba a'la Cia Hą
- wapienne formacje krasowe,
- skutery bez prawa jazdy i jazda bez reguł,
- kraina motyli,
- sabai di,
- Luangprabang,
- Beer Lao,
- serdeczność,
Znane skutki uboczne:
- spierzchnięte usta przez pierwszych kilka dni pobytu w Chinach,
- chińska klątwa (biegunka),
- zakwasy,
- burza smaków i zapachów,
- gorączka,
- doświadczanie plucia i mlaskania, donośnego kichania i ziewania tubylców,
- perfumowana wódka,
- naciąganie i matactwo,
- upał i komary,
- lekko wywichnięty palec,
- smak trawy cytrynowej,
Wszystkie odległości podawałem w linii prostej nie uwzględniając ukształtowania terenu, dróg i linii kolejowych.
  Początek wyprawy: Pekin 2008.10.24 - Przejdź
 
    Umizgi, przymówki i interpelacje tutaj Niniejsza witryna internetowa korzysta z Google Analytics - więcej copyright Marcin Zdrojewski